PAMIĘTNIK Z PODRÓŻY PO APULII – CZĘŚĆ I: GENEZA I ALBEROBELLO

Apulia Włochy

To miały być wakacje idealne. Zakupiłam kremy do opalania, letnie sukienki, kapelusz, dodatkową kartę pamięci do aparatu, czyli cały asortyment niezbędny na urlop w południowych Włoszech na początku września. Wyjazd do regionu Apulia marzył mi się od ładnych kilku lat. W zasadzie nie wiem skąd się to marzenie wzięło. Chyba po prostu kiedy dowiedziałam się o istnieniu tego regionu, jeszcze niewiele o nim wiedząc, postanowiłam sobie, że chcę tam jechać i już. W końcu nastał czas na przeobrażenie marzenia w plan. Chciałam zaszyć się na tydzień w jakiejś niewielkiej możliwie mało turystycznej mieścince nad morzem, która w miarę możliwości byłaby otoczona również zielenią. Okazało się, że miejscem, które idealnie spełnia moje oczekiwania jest półwysep Gargano, ostroga włoskiego kozaka.

Czytaj więcej...

TRZĘSIENIE ZIEMI WE WŁOSZECH – JAK POMÓC?

okładka

Będę szczera, zwykle nie staram się zbawiać świata. Oczywiście, czasem niedowierzam, czasem wzbiera we mnie złość i smutek na widok tragedii, które dzieją się wokół nas, ale nie mogę powiedzieć, żeby spędzały mi one sen z powiek. Bo to wszystko dzieje się tak daleko. Słyszę o tym w telewizji, czytam w Internecie, ale nadal nie jest to część mojego życia. Tym razem było inaczej. Tym razem w środku nocy obudził mnie huk i łomotanie żaluzji. Myślałam, że to burza. Co prawda jakaś dziwna, ale czasem w stanie sennej półprzytomności wszystko wydaje się dziwne. Usłyszałam głosy domowników, którzy mówili coś o trzęsieniu ziemi. Świadoma, że mieszkam w bezpiecznym, przygotowanym na takie sytuacje budynku zasnęłam jednak dalej. Poza tym nie było to pierwsze trzęsienie ziemi, jakiego w życiu doświadczyłam. Kilka godzin później ponownie się obudziłam i już wyraźnie, świadomie odczułam wstrząs. Nadal jednak nie zdając sobie sprawy z tego, co tak naprawdę się wydarzyło. A rano, po odczytaniu kilku wiadomości czy wszystko ze mną ok, włączyłam telewizję i się przekonałam…

Czytaj więcej...

CYKL „WŁOSKI NA TALERZU” – CZĘŚĆ IV: POWIEDZENIA

język włoski powiedzenia

Przed Wami czwarta, ostatnia już, część cyklu Włoski na talerzu, powięconego tematyce kulinarno-językowej. Przypominam, że w trzech poprzednich edycjach można poczytać między innymi o włoskich nazwach produktów spożywczych, zwrotach związanych z wizytą w restauracji czy tych dotyczących gotowania. Dzisiejszy temat jest trochę bardziej abstrakcyjny, bo mowa o włoskich przysłowiach i powiedzonkach w jakiś sposób odnoszących się do świata kuchni. Oczywiście, włoska kultura kulinarna jest ekstremalnie obszerna również z tego, językowego punktu widzenia, także poniższy zbiór siłą rzeczy nie może być kompletny. Starałam się jednak wybrać zwroty bardziej popularne i stosunkowo często używane we współczesnej włoszczyźnie.

Czytaj więcej...

SPEKTAKL NATURY CZYLI FIORITURA DI CASTELLUCCIO DI NORCIA

IMG_1970 edit

Między końcem maja a połową lipca płaskowyż wokół umbryjskiego miasteczka Castelluccio di Norcia pokrywa się kolorowymi dywanami kwiatów. Ten spektakl natury zwany jest Fioriturą, kwitnieniem. Tysiące gencjan, maków, narcyzów, fiołków, złotogłowów, kwiatów soczewicy i wielu, wielu innych rozlewa się na zielonych połaciach barwiąc je wszystkimi kolorami tęczy, od żółci do czerwieni, od fioletu po biel. Nie istnieje lepszy czy gorszy okres, żeby odwiedzić Fioriturę. Każdego roku, każdego miesiąca, wręcz każdego dnia, w zależności od pogody wygląda ona inaczej. Jedyną radą, jakiej mogę Wam udzielić w tej kwestii, jest unikanie weekendów, kiedy miejsce to jest oblegane przez turystów i trudno cieszyć się jego rajskim charakterem.

Czytaj więcej...

PRZEPIS NA RISOTTO MOJITO

Włoskie Risotto

Od kilku dni jestem w moim domu rodzinnym w deszczowym Gdańsku, ale jeszcze tydzień temu bardzo cierpiałam na 40-stopniowe włoskie upały. W taką pogodę nie chce się za bardzo nic robić, nawet jeść. ( :O ) Ale mus to mus, coś jeść trzeba, także razem z moim chłopakiem zabraliśmy się za szukanie przepisów, które nadawałaby się na upalne lato. Znaleźliśmy pewną inspirację, którą lekko zmodyfikowaliśmy, nadając jej nazwę Risotto Mojito, z racji głównych składników, którymi są mięta oraz limonka (nie, nie rum, chociaż może spróbuję następnym razem :D ). Połączenie, przyznacie, orzeźwiające. Do tego przygotowanie niezbyt czasochłonne, także nie trzeba za długo grzać się dodatkowo przy kuchence. Jako że ten nasz kulinarny eksperyment przyniósł satysfakcjonujące efekty, postanowiłam podzielić się z Wami pomysłem.

Czytaj więcej...

MOTYWACJA DO NAUKI JĘZYKA – WYNIKI KONKURSU

motywacja do nauki języka obcego

Nigdy więcej nie zorganizuję konkursu. Poważnie. Okropnie niewdzięczne zajęcie. No dobra, żartuję. Było fajnie, bardzo mi się spodobało i konkursów będzie więcej, ale to nie zmienia faktu, że jest mi źle z tym, że nie mogłam nagrodzić wszystkich. Strasznie się cieszę, że zechcieliście podzielić się ze mną swoimi przeżyciami i przemyśleniami i gorąco Wam za to dziękuję. Miło jest wiedzieć, że tak wiele osób podziela moją pasję i że to, co robię, w jakiś sposób może pomóc w realizacji czyichś marzeń. No ale urok konkursów jest taki, jak urok Euro – ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. Mam tylko nadzieję, że ci, którym tym razem przypadła rola m.in. Polski i Włoch, nie będą mi mieli za złe i, przede wszystkim, nie zdemotywują się do dalszej nauki! :)

Czytaj więcej...

CYKL „WŁOSKI NA TALERZU” – CZĘŚĆ III: GOTOWANIE

włoski na talerzu

Wiecie już z poprzednich postów jak po włosku nazywają się warzywa, owoce, ryby, rodzaje mięsa, grzyby, przyprawy itepe, itede. Wiecie też jakie dania mogą powstać z tych składników i w jaki sposób takowe dania zamówić we włoskiej restauracji. Proza życia wygląda jednak niestety (albo stety?) tak, że niecodziennie jadamy w restauracji. Czas zatem pomówić o przyrządzaniu potraw we własnym domowych zaciszu. Z poniższego posta dowiecie się więc między innymi co mówi Włoch, kiedy musi zetrzeć marchewkę, poszatkować cebulę albo ubić śmietanę, jakich „narzędzi” do tego używa, a także jak zinterpretować przepis kulinarny w języku włoskim.

Czytaj więcej...

KUCHNIA WŁOSKA INACZEJ, CZYLI STREET FOOD ALL’ITALIANA

włoski street food

Ten post miał nie powstać. Serio. Chciałam wrzucić tylko kilka zdjęć na FB i tyle. Bo co Wam po relacji z festiwalu włoskich Food Trucków, na którym i tak się nie pojawicie, choćby dlatego, że właśnie dobiegł końca. Wydawało mi się, że taki wpis byłyby więc nie tylko bezużyteczny, ale wręcz… wkurzający :) . Jak widać ostatecznie zmieniłam zdanie. Z dwóch powodów. Po pierwsze, uznałam, że tego typu relacja to doskonała okazja ku obaleniu mitu, zgodnie z którym włoska kuchnia to zasadniczo makaron i pizza. I może jeszcze lody. Bo choć rzeczywiście we włoskim domu dzień bez pasty to dzień stracony, a pizzerie wyrastają jedna na drugiej, jest to mit dość krzywdzący, bo kuchnia włoska ma do zaoferowania o wiele więcej. I po drugie, choć festiwal już się skończył, to wcale nie jest powiedziane, że nie będziecie mieli okazji skosztować opisywanych przeze mnie specjałów.

Czytaj więcej...

GIOVANNI FALCONE UMARŁ TYLKO RAZ

włoscy sędziowie

Dziś mijają dokładnie 24 lata od śmierci postaci, którą każdy miłośnik Włoch ma obowiązek znać. Giovanni Falcone, sędzia śledczy urodzony 18 maja 1939 w Palermo, zginął w wyniku zamachu bombowego wraz ze swoją żoną Francescą Morvillo oraz trzema członkami ochrony w Capaci 23 maja 1992. Egzekucję przeprowadziła na nim Cosa Nostra, sycylijska mafia, z którą wytrwale i skutecznie walczył, doskonale zdając sobie sprawę z grożącego niebezpieczeństwa. Jego najbliższym przyjacielem i współpracownikiem był Paolo Borsellino, który zdołał przeżyć zaledwie dwa miesiące dłużej… Zginął w zamachu w Palermo wraz z pięcioma ochroniarzami.

Czytaj więcej...